Watergate na Prądniku: spór o odczyty z wodomierzy - Nieruchomości Zarządzanie i Administrowanie Tomasz Greń

Watergate na Prądniku: spór o odczyty z wodomierzy

Przez ostatnich pięć lat lokatorzy dwóch budynków przy ul. Kluczborskiej 25 i Fieldorfa-Nila 17 mieli niesłusznie nadpłacić ponad 100 tys. zł. Tak twierdzi zarządca wspólnoty mieszkaniowej. Za wszystko wini nieprawidłowo funkcjonujące wodomierze. Sprawa ma w najbliższych tygodniach trafić do sądu.

- Chociaż tam nie mieszkam i wydawałoby się, że sprawa mnie nie dotyczy, to moim obowiązkiem jest dbać o interesy mieszkańców i nie dopuszczać, żeby ponosili nieuzasadnione koszty – podkreśla Tomasz Greń, zarządca nieruchomości. Na każde z mieszkań przypada bowiem około 450 zł dodatkowej opłaty.

- Zwróciliśmy się do Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji o wymianę głównego licznika w budynku przy ul. Kluczborskiej – mówi Sylwia Jasiówka, administratorka budynków. – Mimo to sytuacja się nie zmieniła. Zaczęliśmy więc sprawdzać poszczególne wodomierze w mieszkaniach i kontrolować, czy woda nie jest podkradana. Nie była. Postanowiliśmy jednak wymienić wszystkie domowe liczniki na urządzenia wyższej klasy.

Wymiana kosztowała 36 tys. zł. Ale nic to nie dało – różnice w zużyciu były nadal ogromne. – Niezależny specjalista zasugerował nam, że ten rodzaj licznika głównego może powodować przekłamania. Poprosiliśmy więc jeszcze raz o jego wymianę. Tym razem już na inny typ. Udało się. Różnice znikły, ale MPWiK nie chce oddać niesłusznie naliczonej kwoty – dodaje Greń.

- Woda rozliczana jest tylko na podstawie wodomierza głównego. Cała pozostała instalacja jest własnością prywatną, w którą nie ingerujemy – mówi Piotr Ziętara, rzecznik prasowy MPWiK.

Identyczna sytuacja zaistniała w budynku przy ul. Fieldorfa-Nila 17. Tym razem zarządca wspólnoty postanowił spróbować wobec MPWiK innej metody. Zamiast prosić o wymianę licznika, w marcu zamontował drugi licznik główny za urządzeniem MPWiK. – Nie chcieliśmy po raz kolejny stracić dowodu i szansy odzyskania ponad 50 tys. zł nadpłaty. Teraz widać wyraźnie, że ta sama ilość wody przepływa przez dwa tej samej klasy liczniki znajdujące się obok siebie, a różnica jest ogromna. Mimo że MPWiK kwestionuje rzetelność drugiego licznika, to jedyny dowód, jaki możemy wykorzystać w sądzie – tłumaczy Greń.

- Licznik nie został założony przez upoważnione do tego osoby. Mimo że urządzenie zostało zalegalizowane, nie mamy pewności co do jakości instalacji, klasy licznika i odpowiedniego jego zamontowania. Poza tym absurdem jest, że zarządca, zamiast poprosić o ekspertyzę, montuje drugie urządzenie – komentuje Ziętara.

MPWiK nie chce iść na ugodę i rozważa wystosowanie kontrpozwu wobec zarządcy nieruchomości, argumentując, że podważa on procedury prawne obowiązujące w całym kraju.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

  • Copyright © 2011 grennieruchomosci.pl